poniedziałek, 14 lipca 2014

Niespodziewany areszt samochodowy


W tegoroczny majowy weekend postanowiliśmy całą rodziną wybrać się do Warszawy. Pogoda nie miała dopisywać, więc bez sensu było jechać nad morze, a nasze dzieci stolicy jeszcze nie widziały, Uznaliśmy więc, że to świetny pomysł. Podczas wyjazdu dużo zwiedzaliśmy i jeździliśmy po mieście.
Nasze dzieci są małe (dwa i trzy lata), więc oczywiście mamy uruchomioną blokadę rodzicielską zamka. Jednak nigdy nie przypuszczaliśmy, że kiedykolwiek zablokuje także nas! Podczas wycieczki na starówkę, kiedy dojechaliśmy i chcieliśmy udać się na spacer, bardzo się zdziwiliśmy, że żadne drzwi nie chciały się otworzyć! Próbowaliśmy dobre dziesięć minut i nic. Wyglądało na to, że cały centralny zamek się zablokował. Nasz samochód ma dopiero cztery lata, więc było to wręcz nie do pomyślenia. Dobrze, że nie było gorąco, bo moglibyśmy się chyba przysłowiowo ugotować! Na szczęście na starówce można złapać sygnał wi-fi, więc mąż szybko poszukał firmy zajmującej się naprawą zamków na terenie Warszawy. Pracownicy firmy pojawili się już po pół godzinie, a kolejne pół zajęło im majstrowanie przy samochodzie. Swoją drogą nie wiedziałam, że tak łatwo, można się do niego włamać! Wszystko zakończyło się szczęśliwie, jednak zamiast na spacer musieliśmy udać się do serwisu samochodowego. Firma, która nas uratowała, to Ślusar. Polecam ją całym sercem, bo to błyskawiczna naprawa zamków na terenie Warszawy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz